Tu jesteś
Home > Aktualności > PGE ORLIK OPOLE wraca z Torunia z kompletem punktów

PGE ORLIK OPOLE wraca z Torunia z kompletem punktów

Ten sezon dla PGE Orlika Opole to ciężka i wyboista droga. W dniu dzisiejszym bój swój stoczyli w Toruniu, z miejscową drużyną KH Energa Toruń. Nikt nie miał wątpliwości kto jest faworytem tego spotkania. Toruń miał przedłużyć swoją zwycięską passę – pytaniem było tylko jakim wynikiem. Nikt praktycznie nie stawiał na opolan. Słaba postawa Orlika, jeśli chodzi o zdobycze punktowe, nie pozwalała na optymizm. Nie nożna również zapomnieć iż do słabych wyników, przyczynił się bramkarz opolan, Tuomas Tolonen, który stał się nr”1″ w dniu inauguracji ligi, czym odsunął z tej pozycji testowanego Nicka Vilardo.

Tym razem Nick dostał drugą szansę, aby udowodnić że jego miejsce jest między słupkami bramki Orlika. Musimy przyznać że w dniu dzisiejszym zrobił wszystko, aby udowodnić swą przydatność. Trener Jacek Szopiński nominował go jako Najlepszego zawodnika opolan.

Pierwsza tercja nie przyniosła punktowej przewagi żadnej z drużyn. Torunianie zdecydowanie atakowali, chcąc udowodnić swoją wyższość, goście zaś koncentrowali się na defensywie i kontratakach. Druga odsłona właściwie niczym się nie różniła od pierwszej. Do czasu. W 32 minucie Daniel Minge zdobył bramkę oddając strzał w odsłoniętą część bramki. To przełomowy moment, który pozwolił gospodarzom uwierzyć, że wszystko już potoczy się po ich myśli. Opolanie jednak już wielokrotnie udowodnili, że takie sytuacje ich nie załamują, a wręcz przeciwnie – koncentracja i zaangażowanie sięga zenitu. Tak stało się i tym razem. Już po niespełna 2 minutach Wojciech Gorzycki umieścił krążek w bramce, po asyście kapitana opolan, Sebastiana Szydło.  Druga tercja nie przechyliła więc szali zwycięstwa na żadną ze stron.

Nastała trzecia tercja. Tercja w której Orlik radził sobie jak dotąd najsłabiej. Taki pogląd starał się podtrzymać Robert Karczocha, który w 43 minucie dał prowadzenie gospodarzom 2:1. Opolanie w tym momencie,….. dalej grali swoje, co udowodnił Martin Przygodzki. Zanim torunianie otrząsnęli się po tej nieoczekiwanej stracie, już po 71 sek. Orlik prowadził 3:2, za sprawą Aleksandra Golovina!

Końcówka spotkania była bardzo nerwowa. Faul Gorzyckiego ( 2 min) zwiastował kłopoty, ale już po  6 sek. Dołęga fauluje  (4 min ) i gra toczy się 4 na 4. Pewne było że torunianie już zagrają w komplecie ostatnie 30 sekund. Tą wielką szansę dla opolan postanowił wzmocnić Mianciuk, który w końcówce spotkania został odesłany na ławkę kar. Tak długą przewagę Orlik nie zmarnował. Na 22 sek. przed końcową syreną, Yelakov ustalił wynik spotkania na 4:2.

Zapis całego spotkania znajdziecie >>> TUTAJ

Polub i udostępnij:
Podobne Artykuły
Do góry