Tu jesteś
Home > Aktualności > PGE Orlik Opole w play-off. (WIDEO)

PGE Orlik Opole w play-off. (WIDEO)

Tegoroczny regulamin PHL jest delikatnie mówiąc dziwny. Jego konstrukcja pozwala ostatniej drużynie, zdobyć mistrzostwo, a zespoły walczące cały sezon i zbierające punkty, mogą spaść z ekstraligi.

W takiej sytuacji został postawiony klub MH Automatyka Gdańsk, który zebrał 47 punktów i zajmując 8 pozycję w tabeli PHL. Mimo że gdańszczanie do końca walczyli o 6 lokatę, obecnie przegrywając z przedostatnią ekipą w tabeli, czyli z Polonią Bytom, będą musieli walczyć o utrzymanie. W podobnej sytuacji był i Orlik Opole. Zajmując 7 pozycję, zebrawszy 53 punkty, musieli rozegrać mecze z ostatnią drużyną, Naprzodem Janów, który zebrał zaledwie 20 punktów. Niestety, spotkania te stojące w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, przyniosły dodatkowe problemy opolan. Ostra gra janowian skończyła się dwoma poważnymi kontuzjami, których w finale znalazły swoje miejsce  na stole operacyjnym. Ofiarami tych rozgrywek był, Milan Baranyk, oraz Mateusz Sordon. To niestety poważne osłabienie Orlika, które pozbawiło drużynę czołowego napastnika i obrońcę.

Sam mecz rozpoczął się od obopólnych ataków, przy czym to opolanie zdobyli wizualną przewagę. Ponadto gospodarze grali bardzo ostrożnie, starając się asekurować każdą z pozycji. Taka gra została wynagrodzona trafieniem przez Ivana Duraca, który zastąpił w pierwszej piątce kontuzjowanego Baranyka.

Druga odsłona była dość podobna, ale to goście umieścili gumę w bramce opolan, po pięknym strzale z linii niebieskiej, oddanym przez Dawida Musioła. Tercja ta zakończyła się wynikiem 1:1

Na trybunach odczuwało się spore zaniepokojenie. Nikt nie dopuszczał myśli o możliwej przegranej. Wynik jednak nie pozwalał się uspokoić wielu kibicom. Trzecia tercja w wykonaniu Orlika zdecydowanie przyspieszyła, przy czym nie były to ataki nieprzemyślane. Asekuracja była wciąż jednym z podstawowych celów gospodarzy. W 42 minucie Łukasz Sznotala precyzyjnym strzałem doprowadził do zmiany wyniku. Jednak opolanie nie mieli zamiaru odpuszczać i już po 2 minutach podwyższyli wynik na 3:1 za sprawą Martina Przygodzkiego.  Orlik spokojnie kontrolował sytuację na tafli i przy jednej z akcji, po dłuższym czasie przebudził się Karol Kisielewski, który od kilku spotkań, nie zaliczył trafienia. Tym razem był to gol, który całkowicie odebrał gościom jakąkolwiek ochotę do dalszej gry.

 

PGE Orlik Opole – Anteo Naprzód Janów 4:1 (1:0, 0:1, 3:0)
1:0 Ivan Ďurač – Michal Šátek, Miroslav Zaťko (14:52, 5/4)
1:1 Dawid Musioł – Jiří Charousek (22:59)
2:1 Łukasz Sznotala – Karol Wąsiński, Sebastian Szydło (42:00)
3:1 Martin Przygodzki – Radek Meidl, Andrej Trandin (43:17, 5/4)
4:1 Karol Kisielewski – Sebastian Szydło (54:05)

PGE Orlik: Auziņš (Kieler – n/g) – Nowak (2), Zaťko; Šátek, Höög, Ďurač – Sznotala, Kostek; Przygodzki (2), Trandin, Meidl (2) – Bychawski (2), Wąsiński; Kisielewski, Szydło, Lorek oraz Gawlik, Gorzycki.
Trener: Jacek Szopiński

Anteo Naprzód: Spěšný (Niemczyk – n/g) – Musioł, K. Charousek; Šeda (4), J. Charousek (2), Adamus – Zielosko (2), Pařízek; Jaros, Parzyszek, Indra (2) – Kosakowski (2), Sarna; Gryc, Słodczyk, Rajski (2) – Stachura, Kurz; Piper, Pohl, Stokłosa.
Trener: Josef Doboš

Po meczu trenerzy podsumowali fazę pre play-off

Polub i udostępnij:
Podobne Artykuły
Do góry